Ustawa o prawach autorskich z 4.02.1994 obejmując sobą zarówno same prawa autorskie, jak i prawa pokrewne określa ściśle, jakie obowiązki i tytułowe prawa ma autor dzieła, osoba je kupująca i pracodawca.
Jeśli wykonujemy umowę o dzieło z przeniesieniem praw autorskich na zleceniodawcę – wówczas wykonane przez nas dzieło w całości należy do kupującego, a my nie mamy już do niego praw.
Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy jesteśmy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę i w ramach jej wykonywania tworzymy utwory, dzieła, plany, szkolenia i inne objęte prawem autorskim. W tej sytuacji każda stworzona przez nas w ramach stosunku o pracę rzecz czy usługa i prawa autorskie do niej przechodzą na pracodawcę, o ile sama umowa nie stanowi inaczej. Jeżeli w ciągu kolejnych 6 miesięcy pracodawca nie powiadomi autora o przyjęciu lub nie przyjęciu dzieła – uznaje się je automatycznie za zaakceptowane bez zastrzeżeń. Jeżeli natomiast dzieło to zgodnie z umową, przeznaczone było do rozpowszechnienia, a pracodawca w ciągu 2 lat nie przystąpił do jego rozpowszechnienia – wówczas, zgodnie z polskim prawem dzieło należy do twórcy, a pracodawca traci należne mu wcześniej prawo autorskie.
Po ustaniu stosunku pracy pracownik nie może bezkarnie rozpowszechniać, czy też reklamować się „stworzeniem takiego i takiego dzieła”, czy też zamieszczać na stronach www grafiki do niego, lub do wewnętrznych planów dzieła, podpisując je swoim nazwiskiem. Może natomiast powiedzieć, że w ramach zatrudnienia u konkretnego pracodawcy, wykonywał dzieło, którego efektem jest określona rzecz, plan marketingowy, utwór, czy program. Jeśli pracownik bez wskazania pracodawcy poinformuje o dziele, które „stworzył” wówczas łamie zasady prawa autorskiego i ryzykuje karą za nieuczciwą konkurencję.